Kate od najmłodszych lat była ciekawa tego jak wygląda życie w nocy w mieście w którym żyje. Ale nie było jej to pisane, rodzice zamykali drewniane okiennice na noc, tak by nikt z zewnątrz nie mógł zajrzeć do domu, ani do niego wejść. Ale Kate jest typem bardzo ciekawskiego człowieka, niczego się nie lęka, jest odważna, silna, jest typem buntowniczki i uwielbia ryzyko i wyzwania. Było pewne że pewnego dnia to się stanie.
-Gdzie jest Cher i Christina? Powinny już być. Zaraz się ściemni.
-Spokojnie kochanie, za chwilę przyjdą. - Teofil Reginners uspokajał swoją żonę Karin.
Dziesięć minut później zabiły kościelne dzwony co znaczyły że czas zabarykadować mieszkania.
-Ale dziewczynki ...
-Spokojnie wrócą. A my im otworzymy. Nic się nie stanie.
-Ale jeśli ...
-Karin będzie dobrze.
Cała piątka siedziała w salonie i czekała aż bliźniaczki wrócą do domu. Kate rozmawiała ze swoimi braćmi po cichu jak wygląda życie nocą. Są bardzo ciekawi tego. Prawie każdego ranka w mieście są plamy krwi. Oni, istoty ciemności walczą sami ze sobą. Czasami znajdywane są martwe ciała ludzi jak i zwierząt. Co znaczy że niektóre istoty mają kształt człowieka.
-AAAAAA! POMOCY!
-Cher! - Karin podniosła się szybko z kanapy.
-POMOCY! - Głosy dziewczynek poniosły się echem.
Kate nie zważając na nic wybiegła z domu na ciemne ulice miasta.
-Kate nie! - Wrzasnęła matka, ale Kate nie słuchała i pobiegła w mrok.
-Cher! Tina!
-Kate! Kate tutaj! Aaaa!
-Zostawcie je! - Wrzasnęła wybiegając przed dziewczynki. Stanęła twarzą w twarz przed trzema wilkołakami.
-No proszę proszę. - Wycharczał jeden.
-Uciekajcie. - Szepnęła do sióstr. - No już. Pani Figins! Pani wpuści dziewczynki! Pani Figins proszę! - Krzyczała.
Dom pani Figins znajdował się kawałek za nimi po lewej stronie. Usłyszała skrzypienie drzwi. Rzuciła szybkie spojrzenie za siebie i znów spojrzał na trzy stwory które się do niej zbliżały.
-Biegnijcie już!
-A ty?
-O mnie się nie martwcie. - Powiedziała a jej siostry pobiegły do domu pani Figins. Usłyszała trzask drzwi i złowrogi warkot wilkołaków. Ale nie bała się.
-Zapłacisz nam za to. - Powiedział ostro jeden z nich.
Przybrali ludzką postać i dwóch chwyciło jej ręce i wykręciło z tyłu prowadząc za tym trzecim w nieznane jej miejsce. Panująca wokół ciemność nie pozwalała jej nic zobaczyć. Usłyszała skrzypienie drzwi i po chwili schodziła po schodach na dół, jej kroki rozbrzmiewały echem po marmurowych powierzchniach. W końcu schody się skończyły i zaczęli iść prosto. Otworzyły się kolejne drzwi, tym razem to pomieszczenie było oświetlone. Czarny marmur, na ścianach wisiały pochodnie.
-Panie znaleźliśmy buntowniczkę ze światłości. - Odezwał się pierwszy z wilkołaków i zaczął wycofywać do wyjścia. Dwaj pozostali rzucili Kate na podłogę i również opuścili komnatę.
-O proszę, buntowniczka tak? - Spytał blondyn i wyciągnął do niej rękę. - Wstań.
Ona obrzuciła go spojrzeniem pełnym odrazy i wstała bez jego pomocy.
-Doniesiono mi że uratowałaś dwie ofiary.
-To były małe dziewczynki.
-Twoje siostry? Nie dziwisz się że wiem. Aaa podejrzewałaś że ktoś was obserwuje. Prawda? Od dłuższego czasu to podejrzewałaś. Dlatego wraz z braćmi zaczęłaś zastanawiać się jak wygląda życie po zmierzchu. W nocy jest tu bardzo ciekawie. I niebezpiecznie. - Dodał po chwili tajemniczym głosem.
-Tak.
-A jednak pozbawiłaś nas dwóch ofiar i teraz mi za to zapłacisz. - Powiedział, przybrał wampirzą twarz i wpił się w jej szyję.
------------------------------------&&&
Jak się podoba? Czekam na waszą opinię.
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz